piątek, 7 czerwca 2013

02. Chcę Lanę. Teraz.

Dziś jest piątek.

Oczywiście znowu zaniedbałam tego bloga, przynajmniej tumblrową wersję SHL prowadzę w miarę regularnie. Chcę trochę zmienić formę tej strony. Nadal będę pisać o tym co dla mnie ważne, ale chcę większy nacisk położyć na Lanę. Ok, witajcie w moim świecie.
Na końcu notki zdjęcie, czegoś co bardzo chciałabym mieć.

1. Lana Del Rey była w Polsce. Miałam zamiar iść. Już prawie kupowałam bilet. Tymczasem zgubił mnie mój własny idiotyzm, naprawdę. Nie wiem o co właściwie chodziło mi najbardziej. Bałam się zagubienia się w Warszawie, balam się jechać sama. Teraz tak strasznie tego żałuję, nie wiem jak to opisać, ale uwierzcie, to cholernie boli.
Cóż, Lana może tu wróci. Zapewne nie szybko, ale jeśli nie wróci w przeciągu roku odnajdę ją w innym kraju na koncercie.
Lana jest dla mnie inspiracją. Wydaje mi się, że bez niej wszystko byłoby takie... Durne. Ogładałam dziś klip do SUMMER WINE kilkanaście razy, chciałabym, chciałabym też kiedyś czuć się taką wolną i szczęśliwą na jaką tam wygląda Lana. Taa.
+ jutro dodam na tumblra dwa nowe sety avatarów na 99%.

2. Próbuję się odchudzać. Czy coś w tym stylu. Bardzo krzywo to idzie, jem niby zdrowo, mniej; dużo ćwiczę, ale czasami zdarzają mi się takie hm, wpadki. Dziś cały dzień ryczałam, a co za tym idzie jadłam na potęgę. Nie wiem w ogóle czy powinnam się odchudzać, czasami ten pomysł wydaje mi się szczytem durnoty, niby miałam zejść poniżej 45, ale teraz nie jest tak źle. Właściwie jest dobrze, tylko w niektórych miejscach przydałoby się mniej, więc może będę jadła normalnie, tylko przywalę ćwiczeniami na określone partie ciała. Nie jestem dobrym człowiekiem do diet, seriously.
Oglądałam dużo thinspiracji, normalnych, nie ze skrajnie wychudzonymi dziewczynami i właściwie nie czułam się jakoś gorsza. Może powinnam. Ale jedyne czego im zazdroszczę to brzuch. Ręcę i nogi właściwie czasami mam jeszcze chudsze, lol. Lekka hipokryzja się tu u mnie maluje. Sama nie wiem co zrobić z dietą, z wszystkim - muszę to w sumie przemysleć.

3. Ostatnie tygodnie szkoły przyprawiają o palpitacje serca. PROPONUJĘ DOŁOŻYĆ WIĘCEJ SPRAWDZIANÓW, NAPRAWDĘ. Ledwo mogę usiedzieć, wolałabym wyjść i posłuchać Lany w parku (monotematyczność on). Albo wyjść i posłuchać Lany na schodach. Albo wyjść i pojechać do kogoś w drodze słuchając Lany. (monotematyczność off). Nawet mogłabym zostać w domu i wreszcie się wyspać, też byłoby fajnie.

4. I ostatnie, bo śpieszę się na film.
Zapomniałam jak pyszne są batoniki Lion.
Dziś sobie przypomniałam.
LOL.

XOXO.

sobota, 27 kwietnia 2013

01. Kolejny ostatni początek.

Dziwnie kolejny raz zaczynać tego samego bloga, tyle razy zaczynałam od nowa i tyle razy zdawałam sobie sprawę, że z tym blogiem to mi sie nie uda. Więc jeszcze raz, ostatni raz, mam nadzieję, że znajdą się jacyś czytelnicy. Proszę, jeśli czytasz, to skomentuj - to dla mnie niezwykle ważne.

W pierwszej notce poruszę kilka spraw, ot tak. Dopiero jakoś się ogarnę, by pisać notki o czymś konkretnym.

1. Przesłuchałam nową płytę Honey nastawiona dość sceptycznie, ale jednak nie było źle. Właściwie było całkiem dobrze, szczególnie piosenka Drama, jeśli chodzi o piosenki angielskie wydaje się naprawdę przyzwoitym kawałkiem muzyki, który od razu wpada w uchu, a głos Honey naprawdę dobrze tam pasuje. Chyba jeszcze nigdy żadna piosenka Honey tak mi się nie podobała, więc kurczę, polecam, naprawdę fajna rzecz. Ogólnie jest to całościowo przyjemna płyta, w twórczości Honey dużo się zmieniło od początku, według mnie na lepsze.

2. Hejty na Selenę.
Nikt nie wie, co dzieje się za zamkniętymi drzwiami.
Nikt nie wie, co czuje Justin, co czuje Selena.
Ale oczywiście, prawie każdy ma ochotę krzyczeć, że Selena to straszna suka.
To życie Justina, to on ma zrozumieć, że robi błąd, jeśli w ogole go robi, nie wy. A czytanie kilkudziesieciu tweetów o tym, że Selena jest złą suką, która chce go wykorzystać boli Selenators, boli zwykłych fanów. Znamy imię Seleny, imię Justina, nie ich historię, tak? Nie wiemy jak jest naprawdę, nie wiemy co jest jedynie na ustach wszystkich przez media.
Więc może nie hejtujmy? Jeśli już chcecie wyrazić swoje zdanie, to proponuję bez zdań w stylu "Selena to ostatnia szmata"?

3. Moje przygody na 6obcy.pl z dzisiaj.

Obcy - km?
Ty - Be fast like polonez, bejbi!

*obcy się rozłączył*

Obcy - Szukam chłopaka :**?
Ty - Dobrze trafiłaś, to ja Danger!
Obcy - mm
Obcy - :**
Obcy - Opowiedzieć ci mój sen?
Ty - Dawaj, Danger się pośmieje!
Obcy - Byłam na plaży i opalałam się bez stanika i mnie wyrzucili.
Ty - Oł, nie wiedzą co dobre. Danger za to wie, bejbi.

*obcy się rozłączył*

Ty - SWAG.
Ty - DAAAANGER.
Obcy - kurwa.

*obcy się rozłączył*

Ty - tt?
Obcy - Nie, kurwa, nieee!

*obcy się rozłączył*

Okej, widać, że rano mi się nudziło.

4. Dodam to zdjęcie na koniec tej nieogarniętej notki. Bo? Bo tak. Bo Demi tą piosenką mi uświadomiła wiele rzeczy, poza tym to na wieki będzie moja ukochana piosenka. Ta grafika z fragmentem piosenki jest prześliczna. To tak bajdełej. Nie tylko nawet jest o miłości, ale też o tym co jest ważne, o tym, że nie warto się zmieniać, bo dana osoba powinna cię pokochać za to kim jesteś teraz, a nie kim możesz być, gdy się zmienisz i zatracisz siebie samego.

5. I to na tyle dzisiaj, postaram się ogarnąć porządną notkę na niedzielę/poniedziałek.

XOXO.

@LiviaLovatic